Sunday, June 03, 2018

Kraków - długi wpis o krótkim pobycie

Jak już wiecie z poprzednich lat, razem z Mężem dość nietypowo obieramy cele naszych wakacyjnych podróży. Jak na razie, jakoś nam nie po drodze z egzotycznymi wyprawami. Po odwiedzeniu Poznania i Wrocławia, w tym roku przyszedł czas na Kraków. Jak zawsze było bardzo aktywnie. Maszerowaliśmy po kilka godzin dziennie. Plan zwiedzania zrealizowaliśmy z nawiązką. Łącznie przeszliśmy około 180 km!

Dużo czasu zajęło mi przygotowanie tego wpisu. Bardzo aktywny wypoczynek umożliwił zrobienie mnóstwa zdjęć w wielu wyjątkowych miejscach. Także, mam nadzieję, że wybaczycie mi małą "obsuwę" i że relacja będzie dla Was interesująca. Mam również nadzieję, że - mimo odstraszającej długości - zdołacie przebrnąć przez wpis. W końcu jest to blog o naparstkach, więc nie chciałam poświęcać na to kilku postów. Zapraszam do obejrzenia.



Pierwsze kroki skierowaliśmy oczywiście na Rynek Główny. W pierwszych dniach naszego pobytu w Krakowie dużo się działo. Odbywały się Juwenalia, Festiwal Nauki i Sztuki oraz Święto Rzemiosła Polskiego. Na placu rozstawiono namioty i drewniane budki, w jednych swoje stoiska miały uczelnie i rozmaite instytucje naukowe, w drugich zaś można było zakupić pamiątki i rękodzieło. Dlatego też zdjęcia udało się zrobić dopiero w kolejnych dniach i wówczas zwiedziliśmy także podziemia rynku.


Nasze wyjazdy zawsze planujemy w podobny sposób. Wynotowujemy pozycje obowiązkowe do odwiedzenia i zwiedzenia. Czasami namierzamy również jakieś gastronomiczne ciekawostki. Przede wszystkim jednak spędzamy czas przemierzając ulice, żeby poczuć klimat miejsca.

Nie mieliśmy w planach odwiedzenia Muzeum Narodowego, ale bardzo się cieszę, że - dzięki paskudnej pogodzie - tam trafiliśmy, przede wszystkim ze względu na wystawę prac Stanisława Wyspiańskiego, jak się później dowiedzieliśmy największą w historii. Poza tym, zwiedziliśmy ekspozycję Teraz komiks!, na której zaprezentowano oryginalne prace, wydawnictwa i przedmioty z lat 1871-2017, związane z komiksem w Polsce oraz Z drugiej strony rzeczy. Polski dizajn po roku 1989, gdzie mogliśmy prześledzić zmiany w polskim wzornictwie po roku 1989. Udało się także zobaczyć Portret damy z gronostajem.

Podczas jednego z naszych spacerów obejrzeliśmy instalację Między wodą a niebem zamocowaną na kładce Ojca Bernatka. Rzeźby akrobatów pana Jerzego Kędziory zaprzeczają prawom fizyki. Zatrzymaliśmy się także na chwilę przy wzruszającym pomniku psa Dżoka.



Na trasie zwiedzania był oczywiście ziejący ogniem smok (nie udało mi się niestety wykonać godnej pokazania fotki) i Barbakan, ale przyglądaliśmy się także, a może przede wszystkim, mijanym kamienicom. Odwiedziliśmy także krakowski Kazimierz, a dzień z najbrzydszą pogodą wybraliśmy na podróż do Wieliczki, w której ja nie byłam, a Paweł był wieki temu.



Zwiedzenie muzeum mieszącego się w budynku Fabryki Emalii Oskara Schindlera mieliśmy w planach. Zależało mi na znalezieniu się w miejscu, gdzie Schindler uratował życie tak wielu ludzi. Na podstawie tej historii Thomas Keneally napisał książkę "Lista Schindlera", na kanwie której powstał film Romana Polańskiego. Z pofabrycznym budynkiem sąsiaduje MOCAK, czyli Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie. Obejrzeliśmy wszystkie wystawy. Urzekły nas wnętrza, sposób wyeksponowania prac i wreszcie same dzieła.



Jak już wiecie z moich relacji z poprzednich lat, w każdym mieście staramy się zawsze odwiedzić ogród zoologiczny. Tak było i tym razem. Poniżej kilka zdjęć z krakowskiego zoo. Udało mi się uwiecznić kilka całkiem ciekawych póz.





Odwiedziliśmy także Ogród Botaniczny Uniwersytetu Jagiellońskiego, gdzie urzekło nas przede wszystkim, prezentowane w jednej ze szklarni, bogactwo storczyków. Sami spójrzcie, jakie są piękne i różnorodne! Aż trudno uwierzyć, że wszystkie należą do jednej rodziny!




Kiedy tylko zabraliśmy się za planowanie urlopu, wymarzyliśmy sobie, że musimy zajrzeć obowiązkowo do kultowej Piwnicy pod Baranami. Zarezerwowaliśmy bilety na przedstawienie. Przyznam, że zastanawialiśmy się czy to będą "nasze klimaty", wszak znamy je tylko z opowieści i literatury. Spędziliśmy z Artystami "Piwnicy" niesamowity wieczór, pełen dowcipu (ale nie tego znanego z dzisiejszej tv), również tego abstrakcyjnego, oraz cudownej muzyki.



Wiedziałam, że będąc w Krakowie muszę koniecznie odwiedzić Absurdalia. A to za sprawą przezdolnej Właścicielki, której poczynania od lat śledzę w internecie i która, jakiś czas temu, postanowiła zamienić sklep z rękodziełem na kawiarnię i fantastyczne miejsce spotkań, w którym dużo się dzieje. Sami zajrzycie, jak będziecie mieli okazję. W dogodniejszej odległości, od miejsca, w którym się zatrzymaliśmy, znaleźliśmy wyjątkowe miejsce, które na kawę i ciacho odwiedzaliśmy praktycznie codziennie. W budynku secesyjnej szklarni Uniwersytetu Rolniczego w 2016 roku powstała Pojnarówka. Przepysznej kawie z ekspresu towarzyszą genialne ciasta, pieczone na miejscu przez Właścicielkę. Pyszne i codziennie jest coś nowego. Na zdjęciu poniżej orzechowa tarta z borówkami moja faworytka!



Zależało nam bardzo na dłuższym pobycie w Krakowie. Po pierwsze, dlatego że weekend potrafi obrzydzić każde miasto. Najchętniej w ogóle nie zwiedzalibyśmy w soboty i niedziele. Staramy się wtedy uciekać w uliczki dalej od centrów. Po drugie, chcieliśmy na nowo przyjrzeć się miejscom odwiedzanym z klasami w podstawówkach. Przede wszystkim jednak, zależało nam na nadrobieniu zaległości względem miejsc, których nie udało się zobaczyć w dzieciństwie.

W moim przypadku tak było z Bazyliką Mariacką i jej centralnym punktem, czyli dedykowanym Marii ołtarzem stworzonym przez Wita Stwosza. Paweł był tutaj lata temu. Warto wracać do niektórych miejsc, żeby zobaczyć jak zmienia się nasze ich postrzeganie.




Odwiedziliśmy również Bazylikę Franciszkańską, gdzie przyjrzeliśmy się szczególnie witrażowi Wyspiańskiego Bóg Ojciec oraz niezwykłym malowidłom ściennym, dziełu Stanisława Wyspiańskiego oraz Józefa Mehoffera. Zupełnie inaczej podziwiało się te wszystkie misterne detale po wizycie w w Muzeum Narodowym.


W ramach nadrabiania zaległości, ale także szansy dojrzalszego spojrzenia, byliśmy w Muzeum Auschwitz-Birkenau. Myślę, że próby komentowania tej wizyty są zbędne. Uważam, że każdy powinien się tam wybrać. Po powrocie uzupełniliśmy jeszcze informacje oglądając godny uwagi fabularyzowany serial dokumentalny "Auschwitz. Naziści i "ostateczne rozwiązanie".




Ostatniego dnia Paweł zrobił mi niespodziankę i wybraliśmy się do Pracowni i Muzeum Witrażu. Wizyta stanowiła fantastyczne dopełnienie naszych spacerów.


Mogliśmy zobaczyć jak powstają witraże w nadal funkcjonującej pracowni. Zakład mieści się, niezmiennie od 1902 roku, w budynku zaprojektowanym specjalnie na potrzeby produkcji witraży. Układ i wielkość pomieszczeń czy strona świata, na którą wychodzą okna - wszystko to stworzono z myślą o projektowaniu i wykonywaniu witraży.



Widzieliśmy projekty witraży (te komputerowo i ręcznie tworzone), próbniki kolorów szkła, specjalny piec, w którym zastygają gotowe prace, poznaliśmy sposoby oznakowywania poszczególnych barw na schemacie, ale przede wszystkim zobaczyliśmy artystów przy pracy.



Ostatnim elementem zwiedzania jest wystawa witraży, na której zobaczyć można między innymi praca autorstwa Józefa Mehoffera (środkowe zdjęcie w drugim rzędzie). Jest to wyjątkowy eksponat, ponieważ w okresie II wojny światowej nie dotarł do kościoła, który miał ozdobić i wrócić do wytwórcy, gdzie został ukryty w piwnicach i odnaleziony dopiero kilka lat temu. Ze względu na jego wyjątkową historię i autora została w zbiorach Pracowni  i Muzeum Witrażu jako eksponat, a dla kościoła przygotowano identyczny witraż.



W trakcie przemierzania wzdłuż i wszerz Krakowa, i nie tylko, udało mi się powiększyć kolekcję o niemały zestaw naparstków. Najokazalsze stadko czekało na mnie w Wieliczce, chociaż nie było łatwo, bo nie było ich za bardzo jak obejrzeć, ani wybrać, ale udało się. Cieszę się, że mam również pamiątki z Oświęcimia i z Brzezinki. Co sądzicie o naparstkach z takimi motywami? Kupujecie? Nie kupujecie? Uważacie, że nie wypada? Dla mnie to pamiątka, symbol.

Wszystkie przywiezione okazy znajdziecie na stronie mojej kolekcji w zakładce Polska. Serdecznie zapraszam do odwiedzania i komentowania.



Teraz rozumiecie, dlaczego tyle zajęło mi przygotowanie tego wpisu. Mam nadzieję, że dobrnęliście do końca. Bardzo liczę na Wasze opinie i uwagi. Byliście ostatnio w Krakowie? Jakie były Wasze wrażenia? Jak Wy planujecie swoje wakacyjne podboje? Dobrego tygodnia i cudownych wakacji, bo na pewno też coś tam już planujecie!

http://naparstek.com.pl/
*  *  *
Zdjęcia, wykorzystane w tym artykule są moją własnością.
Proszę o niewykorzystywanie tekstów i zdjęć bez mojej zgody.
W razie jakichkolwiek pytań, proszę o kontakt drogą elektroniczną.

12 comments:

Francisco Manuel Carrajola Oliveira said...

Uma bela viagem de férias minha amiga gostei de ver as fotografias.
Os dedais são fantásticos.
Um abraço e bom Domingo.

Andarilhar
Dedais de Francisco e Idalisa
Livros-Autografados

Asia Stefańska said...

Post super napisany, dowiedziałam się dużo ciekawych rzeczy o miejscach w Polsce, a naparstki godne uwagi, pozdrawiam

strelicja said...

Też kupiłabym z Oświęcimia, czy Brzezinki. To pamiątka z wyjazdu tylko.
Fajna wycieczka. My Kraków obeszliśmy rok temu :)

Anna said...

Pięknie i bardzo owocnie spędziliście czas. Ja też nie lubię kiedy wszędzie jest tłoczno, wolę miejsca mniej uczęszczane, co nie znaczy mniej piękne :) Pracownię witrażu wpisuję na listę - koniecznie odwiedzić!
Zdjęcia są wspaniałą pamiątką, ale naparstki jeszcze lepszą :)
Pozdrawiam

Elisabete said...

So beautiful photos!
Have a good week.
Kiss

Bożena M said...

Piękna wycieczka Agnieszko :) Kraków to drugie miasto po Wrocławiu które uwielbiam... Zrobiliście kawał dobrej roboty odwiedzając tyle miejsc w tak krótkim czasie :) Co do naparstków czy pamiątek z motywami, które przedstawiają historię naszego czy innego kraju, czasami bardzo trudną, to ja jestem zdecydowanie na tak. Przecież to część historii a że zapisana w taki sposób... cóż, każda forma jest dozwolona, ważne żeby ją uchronić przez zapomnieniem :) Pozdrawiam serdecznie :)

mallaneska said...

Z wielką przyjemnością pospacerowałam z Tobą po Krakowie.Zazdraszczam zwiedzania pracowni witraży.
Niezłe stadko naparstków upolowałaś.

Ирина(Ирика) said...

Замечательная поездка!!!Поздравляю с покупкой новых напёрстков,это обязательный пункт посещений.И,думаю,напёрстки надо привозить изо всех мест,даже не очень приятных .
А витражи мне тоже очень нравятся.Как интересно было посмотреть, как их выполняют!Отличные экспонаты!!!

Marta said...

Ja z racji tego, że pochodzę z Częstochowy, w Krakowie bywałam często. Świetną gromadkę udało Ci się upolować, szczególnie ręcznie malowane wpadły mi w oko. Pozdrawiam

Jadwiga Król said...

Wspaniałą wycieczkę odbyliście,będzie co wspominać.Ja swego czasu często bywałam w Krakowie bo mam tam kuzynkę-piękne stare miasto:)Pozdrawiam

cornelka2 said...

No to mieliscie maraton znam te miejsca w Krakowie bywam czesto a do Oswiecimia mam blisko tez bylam kilka razy naparstki superowe pozdrawiam

Asia Stefańska said...

Post przeczytałam do końca, bardzo ciekawie opisujesz kolejnosc zwiedzania, naparstki śliczne, pozdrawiam

Post a Comment

Bardzo dziękuję, że do mnie zaglądasz i zostawiasz kilka słów od siebie.
It's nice to see you return and leave your comments.

Related Posts with Thumbnails
 
speedbloggertemplate.co.cc. Powered by Blogger.com